Co nowego w medycynie i BIOS?
Balonikowanie zatokLekarze z Centrum Medycznego BIOS jako jedni z pierwszych w Polsce wprowadzili leczenie zapalenia zatok przynosowych metodą balonikowania. Ta nowa metoda polega na udrażnianiu przewodów nosowych za pomocą tzw. balonikowania. Do naturalnego ujścia zatok wprowadza się niewielki cewnik z balonikiem z bardzo wytrzymałego tworzywa. Położenie cewnika jest kontrolowane wzrokowo przez endoskop i radiologicznie na ekranie monitora. Balonik napełnia się płynem pod ciśnieniem od kilku do kilkunastu atmosfer. W wyniku tego zabiegu przewód nosowy osiąga poprzednią szerokość lub nawet się powiększa. Procedura przypomina angioplastykę tętnic, stosowaną w wypadku choroby wieńcowej. Wysokie ciśnienie pozwala na skuteczne i trwałe udrożnienie ujść zatok, a następnie na wypłukanie wnętrza zatok z zalegającej tam wydzieliny. Metodę te opracowali lekarze z Rush University w Chicago. |
Dr Joanna Klepacka zasłużona dla polskiej nefrologiiDr Joanna Klepacka otrzymała tytuł "Zasłużony dla polskiej nefrologii". |
Lek ratujący życieNasz szpital otrzymał w darze lek ratujący życie - Dantrolen. Czasami podczas anestezji dochodzi do groźnego powikłania, tzw. hipertermii złośliwej. Objawia się ona wysoką gorączką, która może przekroczyć nawet 40 stopni. Metabolizm organizmu zostaje skrajnie zaburzony. Dochodzi do załamania funkcji organizmu. Dantrolen to jedyny środek farmakologiczny, który w takich wypadkach może przywrócić prawidłowe funkcje organizmu, ratując tym samym życie pacjenta. |
Chirurg w kapsułceMiniroboty krążące w ludzkim organizmie będą leczyć i naprawiaćChirurg nacina jedynie skórę, a przypominające wodnego chrząszcza miniaturowe urządzenie jest wprowadzene za pomocą igły do kanału kręgowego. Zaprogramowany przed zabiegiem aparat dociera w odpowiednie miejsce najkrótszą drogą. Ma własny napęd i porusza się w płynie rdzeniowo-kręgowym jak amfibia. Tak działa pierwszy mikrorobot o nazwie SmartAssist pomocny w skomplikowanych zabiegach kręgosłupa. Urządzenie opracował prof. Moshe Shoham z Technion-Israel Institute of Technology. Robot w kapsułce jest już stosowany w trzech klinikach ortopedycznych w Izraelu i dziesięciu szpitalach w USA. Przekazuje trójwymiarowy obraz pola operacji na monitor komputera. Jego zminiaturyzowana wersja komunikuje się z komputerem za pomocą fal elektromagnetycznych. Za dwa lata trafi do szpitali kolejna jego wersja przystosowana do wykonywania biopsji i transportowania leków w trudno dostępne miejsca w kanale kręgowym. Operacja nartnika W lat 60. XX wieku medycynę zrewolucjonizowało wprowadzenie endoskopów. Czy podobnym przełomem okażą się operacje z użyciem mikrorobotów? W diagnostyce są już stosowane aparaty z miniaturową kamerą połykane w postaci kapsułki przeznaczone do badania przewodu pokarmowego o nazwie PillCam, podobnie jak SmartAssist produkowane przez firmę Given Imaging. Przechodzą one przez przewód pokarmowy popychane ruchami robaczkowymi, tak jak kęs pokarmu. Wędrując po jelitach, rejestrują obraz przypominający widok z okna jadącego pociągu. Jest on zapisywany w czujniku przyklejonym w formie plastra na brzuchu lub znajdującym się w kiszeni pacjenta. Kiedy kapsułka z aparatem zostanie wydalona, czujnik podłączany jest do komputera i przekazuje zarejestrowany od wewnątrz obraz przewodu pokarmowego. - Tradycyjna endoskopia umożliwia obejrzenie fragmentów przełyku, żołądka, dwunastnicy czy jelita grubego. Dokładne zbadanie jelita cienkiego tą metodą wcale nie jest możliwe z powodu jego długości i licznych zakrętów, które uniemożliwiają wprowadzenie endoskopu - mówi prof. Jan Kulig, szef Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej Collegium Medicum UJ w Krakowie, który już stosuje tę technikę. Minikapsułki mają znacznie większe możliwości manewrowania wewnątrz organizmu niż kamery endoskopowe, są mniej dokuczliwe i bezpieczniejsze dla pacjentów. Chory podczas badań nie odczuwa bólu, a jedynie lekkie uszczypnięcia. Dotychczas u żadnego z pacjentów badanych mikrokamerą nie zaobserwowano przykrych efektów ubocznych, takich jak mdłości i wymioty, które towarzyszą badaniom endoskopem. Do Polski dotarł niedawno jeszcze nowocześniejszy model kapsułek endoskopowych, które pierwszy raz zostaną zaprezentowane w tym tygodniu. Potrafią one wykonywać więcej zdjęć niż dotychczas i przesyłają na monitor komputera wyraźniejszy obraz. Jest zatem nadzieja, że równie skutecznie i mniej dotkliwie dla pacjenta będzie można przeprowadzać nawet skomplikowane zabiegi operacyjne. - Jesteśmy świadkami medycznej rewolucji, której dokonują mikrourządzenia - mówi prof. Jan Dziuban z Wydziału Elektroniki Mikrosystemów i Fotoniki Politechniki Wrocławskiej. Prof. Metin Sitti z Carnegie Mellon University skonstruował mikrorobota zabiegowego w kształcie nartnika, owada często spotykanego na powierzchni rzek i jezior. Urządzenie jest wyposażone w dwie igły do wykonywania biopsji. Z żołądka przez naciętą ściankę dostaje się do wątroby i pobiera fragment tkanki do badań. Wkrótce pierwsze takie urządzenia będą stosowane w kardiochirurgii. Będzie nawet możliwe zrealizowanie pomysłu krążącej w krwiobiegu miniaturowej łodzi podwodnej, przedstawionej w filmie "Fantastyczna podróż". Tak działa mikrorobot o wymiarach 4 mm na 0,8 mm, który pływa wewnątrz tętnic i przekazuje na monitor komputera obraz w postaci filmu. W przyszłości zabiegi udrażniania naczyń i usuwania złogów miażdżycowych mają przeprowadzać miniaturowe "skrawarki" z wibrującymi turbinami. Mikrourządzenia mogą uchronić przed zawałem serca i udarem mózgu chorych cierpiących na zaburzenia rytmu serca, takie jak migotanie komór czy tachykardia. Dotychczas życie takich osób ratowano defibrylatorami, pobudzającymi miesień sercowy silnym prądem z zewnątrz. Urządzenia te jednak stosuje się jako formę reanimacji, kiedy już dojdzie do zatrzymania krążenia. Sterowany z zewnątrz mikroskopijny czujnik HeartPOD, opracowany przez naukowców z amerykańskiej firmy Savacor zapobiegnie takim sytuacjom. Przez nacięcie poniżej mostka jest wprowadzany za pomocą cewnika do lewego przedsionka. Stamtąd monitoruje pracę serca. Ma oceniać funkcjonowanie układu krążenia i ostrzegać, nim pojawią się niepokojące objawy, takie jak obrzęki czy duszności. Potrafi działać przez kilkadziesiąt lat i sam informuje chorego, czy trzeba zmodyfikować leczenie. Artykuł ukazał się w tygodniku „Wprost”, Numer: 10/2007 (1263) Autor: Monika Florek-Moskal |







